piątek, 8 marca 2013

22:55



22:55 – dokładnie o tej godzinie Ryho złożył odręczny podpis na „UnderGlass”. Był to ostatni akt prac malarskich nad 3D „graffiti”. Przez dwa kolejne dni Ryszard będzie zabezpieczał swoje dzieło, tak aby przetrwało długie lata. W niedzielę rano wraca do domu. 

 Sygnatura. Odręczny podpis został złożony 7 marca 2013 r., dokładnie o 22:55

Wczoraj towarzyszyliśmy mu w sygnowaniu malowidła. Nie będziemy szczegółowo opisywać co się działo, bo mamy nadzieję, że sporo z Was oglądało te chwile na żywo. Początkowo nielubiana przez Ryha kamera tym razem była najbliżej osoby, którą przez niemal 3 miesiące nieustannie obserwowała. Była wyjątkowa transmisja, były Wasze sms-y, był symboliczny szampan i tłuczenie kieliszka na szczęście. Była też szczególna chwila, w której wyszliśmy z Ryhem na balkon poziomu -2, z którego patrzyliśmy na UnderGlass wspominając ostatnie tygodnie. To najbardziej skomplikowane malowidło 3D z tych trzech, które dotąd wykonałem. Naprawdę – przyznał Ryho. Mimo, że powierzchniowo jest ono najmniejsze, jednak warunki tego pomieszczenia są bardzo trudne. Spadek terenu, ograniczona przestrzeń, wystrój. Do tego po raz pierwszy musiałem się zmierzyć z dużymi postaciami. I tematyka! Nigdy w życiu nie pomyślałbym, że kiedykolwiek namaluję obraz o tematyce hutniczej!? Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, że jeszcze kiedyś wykonam coś trudniejszego – opowiadał. 

Oto The UnderGlass (fot. D. Krzanowski)

To nie kurtuazja z jego strony. Przez cały ten czas przyglądaliśmy się jego pracy. Poznaliśmy bardzo szczegółowo naturę chyba każdego z problemów jakie napotkał. Z podziwem patrzyliśmy w jaki sposób je rozwiązywał. I chyba najbardziej z wszystkich rozumiemy dumę i uczucie spełnienia, które widać było wczoraj na twarzy Ryha. 

Mieliśmy też to szczęście, że zazwyczaj to my byliśmy naocznymi świadkami „cudów”, jakie miały miejsce na podłodze klatki schodowej. I choć brzmi to pewnie bardzo patetycznie, jednak zapamiętamy je do końca życia. Co najbardziej? Chociażby moment, w którym w ciągu kilku sekund, jednym długim pociągnięciem pędzla Ryho rozdarł posadzkę odsłaniając szczelinę skalną. Pamiętać też będziemy każdą z „lekcji” Ryszarda traktujących o jego największej pasji – sztuce. 

Wszystko staraliśmy się opisywać na bieżąco właśnie tu – na blogu. Staraliśmy się go pisać w taki sam sposób, w jaki malował Ryho – na śmierć i życie. Pewnie nie ustrzegliśmy się błędów o różnym charakterze, jednak podobnie jak Ryho w UnderGlass, tak i my włożyliśmy w blog mnóstwo serca. Nigdy nie traktowaliśmy kolejnych wpisów po prostu jako pracy. W równym stopniu były one dla nas wyjątkowym połączeniem wyzwania, ekscytacji, przygody, a także poczucia tego, że robimy coś, co chyba jeszcze nigdy nie miało miejsca. Cieszymy się, że byliście z nami, bo ten blog był dla Was. Nie dla satysfakcji naszej czy Ryha, ale dla Was. Chcieliśmy Wam bowiem pokazać, że w Polsce jest osoba, która niczym czarodziej potrafi zamienić 80 m. kw. podłogi w dzieło sztuki. Nazywa się Ryszard Paprocki. 

 Ryho w drodze do Centrum Dziedzictwa Szkła (fot. D. Krzanowski)

Choć to jeszcze nie definitywne pożegnanie, bo blog będzie nadal funkcjonował do momentu oficjalnej premiery (aczkolwiek kolejne wpisy publikować będziemy na pewno rzadziej), jednak chcieliśmy w tym miejscu powiedzieć tylko jedno – Ryho – chapeau ba! To była wielka przyjemność i wielki zaszczyt! Powodzenia!

KS & DI

 Od lewej: KS, Ryho & DI (fot. D. Krzanowski)

ps. nasze ogromne podziękowania kierujemy do Damiana "Filera" Krzanowskiego z Portalu Krosno24.pl, który przez cały czas trwania projektu dokumentował jego przebieg. Wykonał naprawdę świetną robotę! 

ps2. Koleżanka blogerka (KS) odstąpiła mi (DI) przywilej opublikowania muzycznego linku na koniec:-) Wybór nie był przypadkowy. Ryho od samego początku przypomina mi wokalistę Depeche Mode Dave'a Gahana. A dokładnie jego zaangażowanie w to co robi. Zawsze podziwiałem w jaki sposób Gahan potrafił zaśpiewać cały kawałek nie otwierając oczu. Widać jak bardzo przeżywa... muzykę - swoją największą pasję. Już pewnie wiecie dlaczego są do siebie z Ryhem podobni...




czwartek, 7 marca 2013

Umiar

Jest pewna bardzo cienka granica - zaczął Ryho zapytany o to czy w kompozycji UnderGlass znajdą się jeszcze jakieś elementy. Pytanie to zadałem mu nie bez powodu. Wszystkie znaki na niebie i ziemi, ale przede wszystkim słowa samego Ryszarda, wskazują na to, że 7 marca jest ostatnim dniem prac malarskich nad naszym malowidłem. O tym będzie za moment, a teraz wróćmy do wspomnianej cienkiej granicy. O co chodziło Ryhowi? 

Widzisz, zdarza się tak, że świetne dzieło można zepsuć bardzo drobnym szczegółem, takim który sprawia, że nagle wydaje się ono przesadzone. Zawsze starałem się tego uniknąć. Tu także. W porównaniu do pierwotnego projektu kompozycja UnderGlass została wzbogacona o elementy, których nie planowałem. Jest to wynik zarówno tego, że zawsze w jakimś stopniu improwizuję, jak również faktu, że spędziłem w Krośnie niemal 3 miesiące poznając znacznie bliżej temat szkła i sztuki jego tworzenia. W tym momencie malowidło ma wszystko co mieć powinno. Dodanie czegokolwiek grozi przekroczeniem wspomnianej granicy. Umiejętność zachowania umiaru też jest sztuką... 


 
 Wiszące tafle szkła fusingowego oraz wyjątkowo realistyczny obraz windy (spójrzcie na "odbijające się" od "metalowych" "drzwi" "światło") to już niemal ostatnie elementy kompozycji UnderGlass

Czyli to już definitywnie koniec. Ryszard pracuje obecnie nad ostatnim z elementów - nad oznaczeniem punktu centralnego. Pozostaną jeszcze bardzo drobne poprawki, których gwarantuję Wam, że nie wyłapalibyście za żadne skarby, podobnie zresztą jak my. Czasami są to bowiem pojedyncze kropki o średnicy 1 czy 2 milimetrów, które jednak dokuczają Ryhowi do tego stopnia, że nie może przejść obok nich obojętnie. 

Co dalej? Aktem wieńczącym prace malarskie jest złożenie sygnatury. Ta wyjątkowa dla Ryha i dla nas chwila będzie miała miejsce dziś wieczorem. Wspólnie z Ryhem z tej okazji zaplanowaliśmy małe święto, które będziecie mogli (a nawet powinniście) śledzić online. Pokażemy z tak bliska jak tylko się da moment podpisania dzieła przez Ryszarda. Postaramy się także, aby Ryho wybrał się na "wycieczkę" po UnderGlass z towarzyszącą mu wytrwale od początku kamerą. Kiedy? Ciężko podać dokładną godzinę. Wstępnie zaczniemy ok 21:00, jednak nie jesteśmy programem telewizyjnym, więc może wystąpić przesunięcie w jedną bądź drugą stronę. 

Od jutra Ryszard będzie natomiast nanosił kolejne warstwy zabezpieczające. Potrwa to do soboty. Po nałożeniu ostatniej z nich obowiązywał będzie kilkudniowy, absolutny zakaz wchodzenia na UnderGlass. Absolutny! Pierwsze osoby z zewnątrz będą mogły wejść na malowidło najprawdopodobniej od poniedziałku 18 marca. Premierę 3d mappingu zaplanowaliśmy ostatecznie na okres poświąteczny, 6 lub 13 kwietnia. Na pewno będziemy Was o dokładnym terminie informować. 

 Ryho zaczynający pracę nad "oprawą" punktu centralnego. Jak widać po jego minie chyba dopadł go smutek. Czyżby z tego samego powodu co nas?

Swoją drogą dzisiejsza zapowiedź Ryha o ostatnim dniu pracy malarskiej w jakiś sposób nas zaskoczyła. Choć zaskoczyła to złe słowo. Wiedzieliśmy, że ten moment musi nadejść, ale dotąd mówiliśmy o przybliżonych terminach. Sytuacja naprawdę się zmieniła, gdy usłyszeliśmy, że to na pewno dzisiaj. Smutek? Tak. Ale chyba zawsze tak właśnie wygląda koniec czegoś naprawdę fajnego. Bardzo fajnego. 

Do jutra! ...a na wizji - do wieczora!

DI





środa, 6 marca 2013

Prawo Murphy'ego

Witrażu na drzwiach nie będzie. To główny dzisiejszy news. Końcówka tego zdania, a zwłaszcza "nie", świadczyć może o tym, że wydarzyło się coś, co nas zasmuciło, zawiodło lub rozczarowało. Prawda jest taka, że i tak i nie. 

Tak, ponieważ bardzo podobał nam się pomysł zamienienia dość dużych powierzchniowo drzwi w witraż stworzony techniką malarską. Wszystko do siebie pasowało - takie drzwi stanową element kompozycji UnderGlass oddzielający jeden plan od drugiego, więc ich odpowiednik w rzeczywistości był jak najbardziej ok. Dodatkowo, pierwsze rezultaty prac były bardzo obiecujące. Za metamorfozę odpowiada nasza koleżanka Ewelina, która wraz z Ryhem spędziła dość sporo czasu na ustaleniu czym i jak wymalować wewnętrzną stronę drzwi, tak aby wszystko do siebie pasowało. 

 Pierwsze, bardzo obiecujące efekty

Niestety, całość nie zagrała tak jak zaplanowali, dlatego na ich twarzach widać było duże rozczarowanie. Okazało się bowiem, że trzeba będzie całkowicie zrezygnować z tego pomysłu. Co poszło nie tak? Po raz kolejny w historii pracy nad malowidłem wygrały warunki klatki, a dokładnie przedsionka za drzwiami. O ile w pomieszczeniu schodów od początku walczyliśmy z niedoborem światła, o tyle, chyba dla równowagi (choć bardziej zgodnie z prawami Murphy'ego), po drugiej stronie drzwi jest go kilka razy za dużo. Farby witrażowe są natomiast częściowo transparentne. Stopień przezroczystości zależy oczywiście od koloru, jednak każda z nich zachowuje się jak filtr przepuszczający określoną ilość luksów. Ciemniejsze przepuszczają ich kilka, a jaśniejsze kilkadziesiąt procent. Przy tworzeniu witrażu na drzwiach Ewelina używała oczywiście dość szerokiej palety barw o różnym stopniu transparentności. Dzięki temu efekt był naprawdę fajny, ale bardzo mocne światło znajdujące się za drzwiami "przelatywało" przez jaśniejsze kolory jak kule przez papier. To bardzo niekorzystnie wpłynęło na samo malowidło. I to w dwojaki sposób. 


 Po pierwsze: na obszarze ok 1,5-2 m od drzwi na posadzce rozścielił się tęczowy poblask od razu rzucający się w oczy, a co gorsza zmieniający stonowaną kolorystkę posadzki. Po drugie: na wykonanym z punktu centralnego zdjęciu malowidła drzwi najzwyczajniej biły po oczach. Całkowicie zdominowały zdjęcie, na którym UnderGlass zdawał się być dodatkiem do witrażu, a nie odwrotnie.

Na zdjęciu drzwi od razu rzucają się w oczy

Z bliska widać natomiast poblask zmieniający kolorystkę skał

Mamy dwa rozwiązania - powiedział Ryho. Możemy użyć tylko ciemnych farb, które ograniczą ilość światła przenikającą z przedsionka na UnderGlass, ale w tym momencie cała kompozycja przestaje mieć sens. Co to za witraż pozbawiony żółci czy czerwieni? Faktycznie, ciężko wyobrazić sobie taką dołującą kompozycję. A opcja druga? Cóż, choć drugie rozwiązanie było bardzo radykalne, jednak to na nie się zdecydowaliśmy. Ryho wziął do ręki nożyk do papieru i jednym ruchem ściągnął z szyby długi, kolorowy pasek nieco gumiastej warstwy farby... Następnie wręczył ostrze Ewelinie i ze szczerym smutkiem w oczach powiedział: przykro mi.



Co dalej z drzwiami? W najbliższym czasie szyby zostaną wyklejone folią o kolorze najbardziej zbliżonym do znajdującej się nad nimi blachy. To najbardziej korzystne rozwiązanie, które powinno dodatkowo podkreślić walory tylnej części kompozycji. Trudno, skoro tak trzeba... Szkoda tylko Eweliny, która doskonale zdaje sobie jednak sprawę z tego, że nie o rzucające się w oczy drzwi chodziło w projekcie UnderGlass...

Do następnego!

DI

wtorek, 5 marca 2013

Szklanką po łapkach


Nie tak miał wyglądać dzisiejszy wpis. Zupełnie nie tak. Nie wiem czy powinnam to napisać... ale  RYHO MNIE ZAWIÓDŁ. Tak. Zawiódł na całej linii...
Plan był taki: obrać temat wpisu (wypadło na witraż - jest na malowidle i powstaje teraz jako nowa kompozycja na drzwiach), iść do Ryha, zapytać czy jest witrażystą, on miał odpowiedzieć Nie jestem. Kolejny etap - zrobić kilka zdjęć malowidła, kilka zdjęć z naszej pracowni witrażowej, na blogu nakreślić historię witrażu, technikę, opowiedzieć jak robi się szkło witrażowe, wkleić zdjęcia i kliknąć "Opublikuj".

Nuuuuuuuuuuuuuuuuuda !

Tak, ten dzień miał być poniekąd nudny. Zwyczajny i przewidywalny. Kiedy wszystko poszło nie tak? Mianowicie plan zaczął się sypać, kiedy zeszłam na poziom -4. Moja wina. Powinnam się nauczyć, że od kiedy Ryho pracuje nad malowidłem, w momencie zejścia do klatki schodowej wszystko się zmienia....

Artysta-sadysta nawet witrażysta... (po prawej)


Witraż jest obrazem. Witraż to malarstwo monumentalne, architektoniczne. Operuje ono innymi środkami i daje więcej możliwości. Taki obraz może się zmieniać w zależności od światła oraz tego co znajduje się za witrażem - przyznał Ryho - Chodź, coś ci pokaże. 

Podeszliśmy do komputera leżącego na stole między farbami i pędzlami. Ryho otworzył stronę przeglądarki, kliknął na opcję "grafika". Wpisanie słowa "witraż" nie dało zadowalających efektów. Ok. Kolejna próba, "vitrail", czyli tym razem po francusku (tak na marginesie polskie słowo witraż pochodzi od francuskiego "vitrage" - oszklony). Zaczęliśmy szukać. A raczej Ryho zaczął, bo ja nadal nie wiedziałam, o co dokładnie mu chodzi. 
W trakcie otwierania kolejnych wyników proponowanych przez przeglądarkę, Ryho zaczął mi tłumaczyć (w skrócie):
- witraż jest skomplikowaną kompozycją malarską, poszczególne elementy muszą do siebie pasować nie tylko kolorystycznie, ale też układem kształtów osobnych fragmentów szkła;

- przez witraż przenika światło, raz kolory są jasne i natężone, innym razem przygaszone, wszystko zmienia się w czasie dnia - dużą rolę odgrywa słońce, lampy, sztuczne światła.

- równie istotnym jest to, co znajduje się za witrażem, np. na zewnątrz kościoła, witraż to zazwyczaj "okno" i widać przez niego drzewa czy sąsiednie budynki.

KLIK.

Wreszcie znaleźliśmy odpowiednie zdjęcie.


Witraż w Katedrze w Kolonii, proj. Gerhard Richter, przez kolorowe szkła przenika nie tylko światło. Widać przez nie również panoramę miasta.

I zaraz wyskoczyła kolejna fotografia przedstawiająca witraż Richtera:


W gotyckim kamiennym maswerku został umieszczony współczesny witraż, bardzo geometryczny, przypominający wręcz piksele.

Ale już za chwilę miał czekać mnie niezwykły bonus. Można powiedzieć crème de la crème. Ryho otworzył swój prywatny folder na komputerze i pokazał mi pewien obraz. Wtedy wszystko zrozumiałam. I też przez ten obraz wpis, który teraz czytacie wygląda tak jak wygląda. Zero wiedzy "wikipedycznej", historii i technologii. 
Wszystko przez, a może raczej dzięki temu obrazowi, który nomen omen nosi tytuł "Rozmowa o witrażach w katedrze kolońskiej":

Ryszard Paprocki, akryl, 2008.

Mam za sobą niezłą lekcję. Dostałam szklanką po łapkach. Sztuki nie można interpretować "z góry". Zakładać, że wygląda ona tak i tak. Wpada się wtedy w pułapkę. Szklaną pułapkę!

Tak więc słowa "witraż" nie należy traktować hasłowo. Witraż to o wiele więcej niż kolorowe szkło.
Witraż jest jak najbardziej obrazem. Tylko zamiast farb, barwników i pędzli używa się kolorowych szkieł ołowiu lub cyny. Dla porównania, poniżej pracownia malarska i pracownia witrażowa:






Można powiedzieć, że tworzenie witrażu jest malowaniem szkłem. Dobieraniem kolorów z palety, łączeniem ich, tworzeniem kształtów i przedstawień. Jak przyznaje Ryho, równie trudne jest malowanie szkła. Uchwycenie jego przezroczystości, gładkiej powierzchni i załamanego na nim światła. Ale jak widać, zarówno witraż na UnderGlassie (też widzicie podobieństwo do kolońskiej katedry?) jak też bańka szkła obok są całkiem "szklane". Obraz malowany farbami przedstawiający obraz malowany szkłem - prawdziwa "Incepcja", ale skoro to UnderGlass, możemy wejść głębiej....




Jeszcze na koniec kilka słów o witrażu, który powstaje na drzwiach za schodami ruchomymi. Będzie on pewnym odpowiednikiem tego na malowidle. Podobna kompozycja i kolory. W pewnym sensie bardzo "malarski" witraż. Więcej szczegółów już wkrótce.

Do jutra!


KS




poniedziałek, 4 marca 2013

Mroczna baśń

"Braciszek" gotowy. "Braciszek" to kolejna, robocza wersja tytułu małego malowidła, które prowadzi do "UnderGlass". Ostateczny projekt różni się nieco od opisywanej na samym początku koncepcji. Na korzyść. Zdecydowanie więcej jest w nim szkła, pojawiła się nawet strużka lawy wypływająca z dość tajemniczego otworu, która bardzo ciekawie kontrastuje z obecną w dużej ilości wodą. 

Tak wygląda gotowy "braciszek" (fot. D. Krzanowski)

Najbardziej zagadkowym elementem jest jednak znajdująca się na półce po lewej stronie klepsydra. Jeszcze bardziej enigmatyczne jest to, że leży ona w "bezczynnej" pozycji, w pewnego rodzaju zawieszeniu. Znajdujący się w środku piasek nie przesypuje się, nie odmierza czasu. Dlaczego akurat tak? Pamiętam lekcje polskiego w szkole i kolejnych nauczycieli, którzy nakłaniali do interpretacji twórczości poszczególnych poetów. Bywało z tym różnie, raz na 3+, raz na 5. Ale w przeciwieństwie do czasów szkolnych tym razem autor jest na miejscu, więc spokojnie mogłem choć raz zapytać "co naprawdę miał na myśli?". 

Najbardziej tajemniczy element w kompozycji małego malowidła - przechylona klepsydra (fot. D. Krzanowski)

Ryszard podszedł do tematu w sposób wpisujący się doskonale w tematykę dominującą ostatnio w mediach: zaczynałem malować "braciszka", gdy papieżem był Benedykt XVI. Jego pontyfikat dobiegł końca z powodu abdykacji, więc klepsydra się przechyliła w trakcie odmierzania czasu, ale nie zaczęła odmierzać nowej "ery", bo skończyłem w okresie "sede vacante". Stąd to przekrzywienie - nie wiem czy Ryho żartuje czy mówi poważnie, ale trzeba przyznać, że wyjaśnienie to od strony logicznej broni się bardzo dobrze! Ba! Nawet wydaje się być atrakcyjne i... głębokie. 

Braciszek, czy też intro, jest już faktycznie gotowy. Ryszard osiągnął dokładnie ten efekt, o który mu chodziło - obraz, który w pierwszej kolejności zobaczą osoby wchodzące do klatki schodowej różni się od "UnderGlass". Zarówno tematycznie, jak i kolorystycznie. Intro jest bowiem utrzymane w baśniowej konwencji, choć ze względu na ciemną kolorystkę i przedstawione w nim elementy (przepaść czy budzące respekt szklane słupy sterczące z jej głębi) jest to dość "mroczna" bajka.

 Znalezione w sieci (fot. T. Poźniak / www.biznesistyl.pl)

Ryho zakłada, że w tym tygodniu prace nad dopracowaniem całości dobiegną końca. Zostało już naprawdę bardzo bardzo niewiele. Jednocześnie zaczynamy pracę nad kompleksową metamorfozą znajdujących się w tylnej części pomieszczenia drzwi. W obecnej wersji zdecydowanie nie mogą zostać, ale pomysł na nie już jest.

W tym tygodniu wyjaśni się także sprawa premiery "3D do kwadratu", czyli mappingu na malowidle. O wszystkim na pewno będziemy Was na bieżąco informować. A w oczekiwaniu na szczegóły mamy przyjemność zaprezentować nowy film poświęcony pracy Ryszarda nad "drogowskazem". 

Miłego oglądania i do jutra!

DI




piątek, 1 marca 2013

Na śmierć i życie

W tym właśnie momencie Ryho udziela wywiadu - opowiada o historii powstawania UnderGlass oraz o jego poprzednich realizacjach. Zainteresowanie nim i jego dziełem z każdym dniem jest coraz większe. Nic dziwnego, to co tworzy to fenomen, co staramy się pokazać od ponad 2 miesięcy. 

Korzystając z okazji, że z Ryhem rozmawia ktoś inny postanowiłem podzielić się dość osobistą refleksją na temat pracy Ryszarda. Obserwujemy go przecież od długiego czasu, rozmawiamy z nim codziennie o wielu różnych aspektach tworzenia UnderGlass. Co w tym czasie najbardziej zwróciło moją uwagę?

 Spokojnie, nie o taką śmierć chodzi, jaką Ryho "straszy" na wewnętrznej stronie przejścia technicznego;) fot. Damian Krzanowski

Jakiś czas temu przemierzając samochodem nasz piękny kraj słyszałem ciekawą rozmowę z basistą Cool Kids Of Death Kubą Wandachowiczem. Komentując kierunek rozwoju rynku muzycznego w kraju i zagranicą powiedział bardzo znamienne słowa: "kiedyś piosenki pisało się na śmierć i życie". Czy miał rację? Patrząc na dokonania rodzimej czy obcej branży fonograficznej trudno nie przyznać, że faktycznie ostatnich kilka lat nie przyniosło hitów na miarę Wish You Were Here, Stairway to Heaven czy Brother In Arms. Są oczywiście wyjątki, ale generalnie wydaje się, że doczekaliśmy się ery wielu "gwiazd" czy bardziej celebrytów robiący na kolanie mnóstwo tandetnych rzeczy, które w jakiś cudowny acz niezrozumiały sposób znajdują odbiorców... Byle się nie zmęczyć, byle zbyt dużo nie myśleć i byle ci po drugiej stronie też zbyt dużo nie myśleli, bo myślenie ostatnio nie jest trendy... A poza tym i tak "zhejtują" więc po co się wysilać... Ważne, że konto spuchnie. 

Nie dotyczy to niestety wyłącznie branży muzycznej, ale niemal każdej dziedziny naszego życia.

Niedawno patrząc na pracującego Ryha przypomniałem sobie słowa Wandachowicza... Na śmierć i życie... Zdałem sobie sprawę, że tak właśnie z bliska wygląda praca Ryszarda (z bliska, gdyż kamera, blog, zdjęcia czy filmy tylko w pewnym stopniu potrafią opowiedzieć o tym, co dzieje się w klatce). Od początku tak wyglądała. Już podczas pierwszego spotkania Ryho wyraźnie zaznaczył jedną rzecz: jak najbardziej możecie określić tematykę czy podpowiadać mi jak namalować szczegóły, o których nie mogę mieć pojęcia (chodzi o kwestie techniczne związane z produkcją szkła - przyp. DI), ale nie zgodzę się na narzucenie mi pomysłu i namalowanie czegoś, co nie zadowoli mnie jako artysty (tego nigdy nie próbowaliśmy - DI). Doskonale pamiętam ten fragment rozmowy, w którym dał do zrozumienia, że pieniądze to nie wszystko. Tę postawę potwierdza także decydując, które zlecenia przyjąć. Kiedyś wyznał, że galerie handlowe od dłuższego czasu proszą go o namalowanie czegoś atrakcyjnego na środku wielkiego hallu, tak aby podczas zakupów klienci mogli się dodatkowo rozerwać. Czemu nie przyjmuje takich zleceń? Bo w nich do minimum ograniczany jest aspekt twórczy. Chodzi o to, aby były "fajerwerki". Ma być kolorowo i mega atrakcyjnie. Może być krokodyl, małpka lub papa smerf... 

 Także ogromne skupienie Ryha pokazuje jak poważnie podchodzi do tego co robi  (fot. Damian Krzanowski)

Podobnie bezkompromisowy charakter ma sama praca Ryha. Ta fizyczna. W niej nie ma taryfy ulgowej, kalkulowania czy będzie boleć czy nie. Lub zastanawiania się czy już jestem bardzo czy tylko odrobinę zmęczony. Trzeba się 500 razy położyć, to się kładę. Trzeba przeklęczeć kilka godzin, to klęczę. Trzeba malować całą noc, maluję. Ostatnio pół żartem pół serio powiedziałem Ryhowi, że pewnie po tych kilku zrealizowanych malowidłach ma już "dożywocie z 3D". Spojrzał na mnie, uśmiechnął się i powiedział tylko jedno - tak długo jak zdrowie mi na to pozwoli... 

 Tak długo jak zdrowie mi na to pozwoli...

A intro do UnderGlass? Przecież Ryho mógłby tak naprawdę być już w domu i odpoczywać. Machnąć w miejscu "drogowskazu" do bólu drogowskazowe strzałki, zaopatrzyć je podpisem w stylu "do punktu obserwacji" i część. Tyle, że nie pozwoliło mu na to jego artystyczne sumienie. Skoro mógł zrobić coś, co jeszcze bardziej upiększy UnderGlass, to to zrobił. Nie marudził przy tym, że to kilka dni pracy dłużej, nie obnosił się z tym, że tego nie planowaliśmy. Po prostu to zrobił. Pewnie właśnie dlatego, że swoją pracę traktuje właśnie tak, jak kiedyś pisało się piosenki - na śmierć i życie. Pamiętajcie o tym, gdy staniecie na UnderGlass.

 Tak aktualnie przedstawia się "drogowskaz" do punktu, z którego podziwiać będzie można UnderGlass. W miejscu tak naprawdę czwartego w Polsce malowidła 3d wykonanego przez Ryszarda "Ryha" Paprockiego (to malowidło można spokojnie "wyciągnąć" z kontekstu klatki i prezentować jako osobną pracę) mogłyby być bezduszne strzałki...

Miłego weekendu!

DI

... i jeszcze piosenka na weekend - to niech będą wywołani do tablicy Cool Kids Of Death:)




czwartek, 28 lutego 2013

W przyspieszonym tempie

Został około dzień pracy nad "intro" - oznajmił dzisiaj Ryho. W Centrum pojawił się ok 12.00. Wczoraj tradycyjnie malował do późna. Praca nad mniejszym malowidłem prowadzącym do punktu centralnego UnderGlass zajmie mu więc łącznie 3-4 dni. W takim tempie Ryszard jest w stanie stworzyć niewielki trójwymiarowy obraz. Małe dzieło sztuki.

Praca nad nim przebiega identycznie jak w przypadku dużego malowidła. Jest oczywiście jedna bardzo istotna różnica - dynamika procesu twórczego. Wszystko dzieje się bardzo szybko, począwszy od etapu projektowego, poprzez podmalówki aż po wykończenie. To trochę tak jakby oglądać pracę nad UnderGlass w przyspieszeniu. 

Ledwie zaczął a już niemal kończy. To zaleta pracy nad niewielkim powierzchniowo malowidłem. Drogowskaz do punktu centralnego UnderGlass jest ponad 10 razy mniejszy niż kompozycja główna. Powstaje także na równej powierzchni, co znacznie upraszcza sprawę

Tak jak w przypadku dużego malowidła dynamicznie zmienia się także koncepcja. Początkowy pomysł ewoluuje - elementy, które nie pasują zastępowane są innymi. Dochodzą także zupełnie nowe, nieplanowane. 

Wczorajszy opis koncepcji kompozycji "drogowskazu" w ciągu kilkunastu godzin nieco się zmienił. Postanowiłem zeszklić wystające z czeluści pale. Teraz widać od razu, że tematyka szkła w dalszym ciągu jest na pierwszym miejscu. Bardzo ciekawe mogą być też reakcje ludzi, wiesz, obawa czy wejść na taki szklany słup czy nie? - żartuje Ryho. 

 Jeden "zeszklony" pal już jest. Jeszcze muszę go zamknąć od góry - tłumaczy Ryho. Teraz widać, że można do niego wpaść, bo na górze nie masz szyby. Czy wam też brak szyby od góry NIE rzucił się w oczy?;-) ja niestety bym wpadł...

Widać natomiast zapowiedzianą wodę wlewającą się do przepaści. Można już sobie także wyobrazić w jaki sposób UnderGlass zostanie połączone z małym malowidłem. Co jeszcze się pojawi? lub zmieni? Wszystko dzieje się bardzo szybko - przyznaje Ryho. Czasami to kwestia jednego spojrzenia i wiem, że powinienem dodać coś jeszcze. Sam jestem ciekaw jak to ostatecznie wyjdzie. Jutro malowidło może wyglądać zupełnie inaczej... Ryszard oczywiście żartował, ale kto wie? Może faktycznie postanowi wywrócić kompozycję do góry nogami? Z nim nigdy nic nie wiadomo;-)

Do jutra!

DI