poniedziałek, 4 marca 2013

Mroczna baśń

"Braciszek" gotowy. "Braciszek" to kolejna, robocza wersja tytułu małego malowidła, które prowadzi do "UnderGlass". Ostateczny projekt różni się nieco od opisywanej na samym początku koncepcji. Na korzyść. Zdecydowanie więcej jest w nim szkła, pojawiła się nawet strużka lawy wypływająca z dość tajemniczego otworu, która bardzo ciekawie kontrastuje z obecną w dużej ilości wodą. 

Tak wygląda gotowy "braciszek" (fot. D. Krzanowski)

Najbardziej zagadkowym elementem jest jednak znajdująca się na półce po lewej stronie klepsydra. Jeszcze bardziej enigmatyczne jest to, że leży ona w "bezczynnej" pozycji, w pewnego rodzaju zawieszeniu. Znajdujący się w środku piasek nie przesypuje się, nie odmierza czasu. Dlaczego akurat tak? Pamiętam lekcje polskiego w szkole i kolejnych nauczycieli, którzy nakłaniali do interpretacji twórczości poszczególnych poetów. Bywało z tym różnie, raz na 3+, raz na 5. Ale w przeciwieństwie do czasów szkolnych tym razem autor jest na miejscu, więc spokojnie mogłem choć raz zapytać "co naprawdę miał na myśli?". 

Najbardziej tajemniczy element w kompozycji małego malowidła - przechylona klepsydra (fot. D. Krzanowski)

Ryszard podszedł do tematu w sposób wpisujący się doskonale w tematykę dominującą ostatnio w mediach: zaczynałem malować "braciszka", gdy papieżem był Benedykt XVI. Jego pontyfikat dobiegł końca z powodu abdykacji, więc klepsydra się przechyliła w trakcie odmierzania czasu, ale nie zaczęła odmierzać nowej "ery", bo skończyłem w okresie "sede vacante". Stąd to przekrzywienie - nie wiem czy Ryho żartuje czy mówi poważnie, ale trzeba przyznać, że wyjaśnienie to od strony logicznej broni się bardzo dobrze! Ba! Nawet wydaje się być atrakcyjne i... głębokie. 

Braciszek, czy też intro, jest już faktycznie gotowy. Ryszard osiągnął dokładnie ten efekt, o który mu chodziło - obraz, który w pierwszej kolejności zobaczą osoby wchodzące do klatki schodowej różni się od "UnderGlass". Zarówno tematycznie, jak i kolorystycznie. Intro jest bowiem utrzymane w baśniowej konwencji, choć ze względu na ciemną kolorystkę i przedstawione w nim elementy (przepaść czy budzące respekt szklane słupy sterczące z jej głębi) jest to dość "mroczna" bajka.

 Znalezione w sieci (fot. T. Poźniak / www.biznesistyl.pl)

Ryho zakłada, że w tym tygodniu prace nad dopracowaniem całości dobiegną końca. Zostało już naprawdę bardzo bardzo niewiele. Jednocześnie zaczynamy pracę nad kompleksową metamorfozą znajdujących się w tylnej części pomieszczenia drzwi. W obecnej wersji zdecydowanie nie mogą zostać, ale pomysł na nie już jest.

W tym tygodniu wyjaśni się także sprawa premiery "3D do kwadratu", czyli mappingu na malowidle. O wszystkim na pewno będziemy Was na bieżąco informować. A w oczekiwaniu na szczegóły mamy przyjemność zaprezentować nowy film poświęcony pracy Ryszarda nad "drogowskazem". 

Miłego oglądania i do jutra!

DI




piątek, 1 marca 2013

Na śmierć i życie

W tym właśnie momencie Ryho udziela wywiadu - opowiada o historii powstawania UnderGlass oraz o jego poprzednich realizacjach. Zainteresowanie nim i jego dziełem z każdym dniem jest coraz większe. Nic dziwnego, to co tworzy to fenomen, co staramy się pokazać od ponad 2 miesięcy. 

Korzystając z okazji, że z Ryhem rozmawia ktoś inny postanowiłem podzielić się dość osobistą refleksją na temat pracy Ryszarda. Obserwujemy go przecież od długiego czasu, rozmawiamy z nim codziennie o wielu różnych aspektach tworzenia UnderGlass. Co w tym czasie najbardziej zwróciło moją uwagę?

 Spokojnie, nie o taką śmierć chodzi, jaką Ryho "straszy" na wewnętrznej stronie przejścia technicznego;) fot. Damian Krzanowski

Jakiś czas temu przemierzając samochodem nasz piękny kraj słyszałem ciekawą rozmowę z basistą Cool Kids Of Death Kubą Wandachowiczem. Komentując kierunek rozwoju rynku muzycznego w kraju i zagranicą powiedział bardzo znamienne słowa: "kiedyś piosenki pisało się na śmierć i życie". Czy miał rację? Patrząc na dokonania rodzimej czy obcej branży fonograficznej trudno nie przyznać, że faktycznie ostatnich kilka lat nie przyniosło hitów na miarę Wish You Were Here, Stairway to Heaven czy Brother In Arms. Są oczywiście wyjątki, ale generalnie wydaje się, że doczekaliśmy się ery wielu "gwiazd" czy bardziej celebrytów robiący na kolanie mnóstwo tandetnych rzeczy, które w jakiś cudowny acz niezrozumiały sposób znajdują odbiorców... Byle się nie zmęczyć, byle zbyt dużo nie myśleć i byle ci po drugiej stronie też zbyt dużo nie myśleli, bo myślenie ostatnio nie jest trendy... A poza tym i tak "zhejtują" więc po co się wysilać... Ważne, że konto spuchnie. 

Nie dotyczy to niestety wyłącznie branży muzycznej, ale niemal każdej dziedziny naszego życia.

Niedawno patrząc na pracującego Ryha przypomniałem sobie słowa Wandachowicza... Na śmierć i życie... Zdałem sobie sprawę, że tak właśnie z bliska wygląda praca Ryszarda (z bliska, gdyż kamera, blog, zdjęcia czy filmy tylko w pewnym stopniu potrafią opowiedzieć o tym, co dzieje się w klatce). Od początku tak wyglądała. Już podczas pierwszego spotkania Ryho wyraźnie zaznaczył jedną rzecz: jak najbardziej możecie określić tematykę czy podpowiadać mi jak namalować szczegóły, o których nie mogę mieć pojęcia (chodzi o kwestie techniczne związane z produkcją szkła - przyp. DI), ale nie zgodzę się na narzucenie mi pomysłu i namalowanie czegoś, co nie zadowoli mnie jako artysty (tego nigdy nie próbowaliśmy - DI). Doskonale pamiętam ten fragment rozmowy, w którym dał do zrozumienia, że pieniądze to nie wszystko. Tę postawę potwierdza także decydując, które zlecenia przyjąć. Kiedyś wyznał, że galerie handlowe od dłuższego czasu proszą go o namalowanie czegoś atrakcyjnego na środku wielkiego hallu, tak aby podczas zakupów klienci mogli się dodatkowo rozerwać. Czemu nie przyjmuje takich zleceń? Bo w nich do minimum ograniczany jest aspekt twórczy. Chodzi o to, aby były "fajerwerki". Ma być kolorowo i mega atrakcyjnie. Może być krokodyl, małpka lub papa smerf... 

 Także ogromne skupienie Ryha pokazuje jak poważnie podchodzi do tego co robi  (fot. Damian Krzanowski)

Podobnie bezkompromisowy charakter ma sama praca Ryha. Ta fizyczna. W niej nie ma taryfy ulgowej, kalkulowania czy będzie boleć czy nie. Lub zastanawiania się czy już jestem bardzo czy tylko odrobinę zmęczony. Trzeba się 500 razy położyć, to się kładę. Trzeba przeklęczeć kilka godzin, to klęczę. Trzeba malować całą noc, maluję. Ostatnio pół żartem pół serio powiedziałem Ryhowi, że pewnie po tych kilku zrealizowanych malowidłach ma już "dożywocie z 3D". Spojrzał na mnie, uśmiechnął się i powiedział tylko jedno - tak długo jak zdrowie mi na to pozwoli... 

 Tak długo jak zdrowie mi na to pozwoli...

A intro do UnderGlass? Przecież Ryho mógłby tak naprawdę być już w domu i odpoczywać. Machnąć w miejscu "drogowskazu" do bólu drogowskazowe strzałki, zaopatrzyć je podpisem w stylu "do punktu obserwacji" i część. Tyle, że nie pozwoliło mu na to jego artystyczne sumienie. Skoro mógł zrobić coś, co jeszcze bardziej upiększy UnderGlass, to to zrobił. Nie marudził przy tym, że to kilka dni pracy dłużej, nie obnosił się z tym, że tego nie planowaliśmy. Po prostu to zrobił. Pewnie właśnie dlatego, że swoją pracę traktuje właśnie tak, jak kiedyś pisało się piosenki - na śmierć i życie. Pamiętajcie o tym, gdy staniecie na UnderGlass.

 Tak aktualnie przedstawia się "drogowskaz" do punktu, z którego podziwiać będzie można UnderGlass. W miejscu tak naprawdę czwartego w Polsce malowidła 3d wykonanego przez Ryszarda "Ryha" Paprockiego (to malowidło można spokojnie "wyciągnąć" z kontekstu klatki i prezentować jako osobną pracę) mogłyby być bezduszne strzałki...

Miłego weekendu!

DI

... i jeszcze piosenka na weekend - to niech będą wywołani do tablicy Cool Kids Of Death:)




czwartek, 28 lutego 2013

W przyspieszonym tempie

Został około dzień pracy nad "intro" - oznajmił dzisiaj Ryho. W Centrum pojawił się ok 12.00. Wczoraj tradycyjnie malował do późna. Praca nad mniejszym malowidłem prowadzącym do punktu centralnego UnderGlass zajmie mu więc łącznie 3-4 dni. W takim tempie Ryszard jest w stanie stworzyć niewielki trójwymiarowy obraz. Małe dzieło sztuki.

Praca nad nim przebiega identycznie jak w przypadku dużego malowidła. Jest oczywiście jedna bardzo istotna różnica - dynamika procesu twórczego. Wszystko dzieje się bardzo szybko, począwszy od etapu projektowego, poprzez podmalówki aż po wykończenie. To trochę tak jakby oglądać pracę nad UnderGlass w przyspieszeniu. 

Ledwie zaczął a już niemal kończy. To zaleta pracy nad niewielkim powierzchniowo malowidłem. Drogowskaz do punktu centralnego UnderGlass jest ponad 10 razy mniejszy niż kompozycja główna. Powstaje także na równej powierzchni, co znacznie upraszcza sprawę

Tak jak w przypadku dużego malowidła dynamicznie zmienia się także koncepcja. Początkowy pomysł ewoluuje - elementy, które nie pasują zastępowane są innymi. Dochodzą także zupełnie nowe, nieplanowane. 

Wczorajszy opis koncepcji kompozycji "drogowskazu" w ciągu kilkunastu godzin nieco się zmienił. Postanowiłem zeszklić wystające z czeluści pale. Teraz widać od razu, że tematyka szkła w dalszym ciągu jest na pierwszym miejscu. Bardzo ciekawe mogą być też reakcje ludzi, wiesz, obawa czy wejść na taki szklany słup czy nie? - żartuje Ryho. 

 Jeden "zeszklony" pal już jest. Jeszcze muszę go zamknąć od góry - tłumaczy Ryho. Teraz widać, że można do niego wpaść, bo na górze nie masz szyby. Czy wam też brak szyby od góry NIE rzucił się w oczy?;-) ja niestety bym wpadł...

Widać natomiast zapowiedzianą wodę wlewającą się do przepaści. Można już sobie także wyobrazić w jaki sposób UnderGlass zostanie połączone z małym malowidłem. Co jeszcze się pojawi? lub zmieni? Wszystko dzieje się bardzo szybko - przyznaje Ryho. Czasami to kwestia jednego spojrzenia i wiem, że powinienem dodać coś jeszcze. Sam jestem ciekaw jak to ostatecznie wyjdzie. Jutro malowidło może wyglądać zupełnie inaczej... Ryszard oczywiście żartował, ale kto wie? Może faktycznie postanowi wywrócić kompozycję do góry nogami? Z nim nigdy nic nie wiadomo;-)

Do jutra!

DI

środa, 27 lutego 2013

Ogień i woda

Ogień i woda. Woda i ogień. Skąd ogień? Chyba wszyscy potrafią się domyśleć - lawa, piece, gorące szkło. A woda? Ryho postanowił, że to ona stanie się elementem dominującym "drogowskazu" do punktu, z którego podziwiać będziecie mogli "UnderGlass".

Mimo, że Ryszard minioną noc w całości spędził w klatce schodowej (skończył o 7.00!) pracując nad "intro" do malowidła, nowa kompozycja na obecnym etapie wciąż zdradza bardzo mało. Dodatkowo kamera nieco zmieniła kąt i oglądanie obrazu z pomieszczenia jest pewną abstrakcją. Patrzymy bowiem na powstające dzieło od tyłu (nie wspominając o konieczności przekręcenia głowy), a jak być może pamiętacie, od tej strony malowidła 3d to właśnie abstrakcja. Poprosiłem jednak Ryha aby przybliżył nieco swój pomysł.

Ryszard w sekundzie wyciągnął dwa odręcznie naszkicowane plany, z których przyznam, że nie wiedziałem prawie nic. No ale sami zobaczcie:

Zwłaszcza ten dolny szkic to kompletna zagadka. Ryho ma jednak wszystko dokładnie poukładane w głowie


Deja vu! - pomyślałem. Podobny szkic już kiedyś widziałem. Dokładnie w 2. połowie listopada 2012 r. Był to pierwszy wstępny rysunek "UnderGlass". Tamten był jednak o niebo czytelniejszy... Na szczęście tym razem Ryszard stał tuż obok i od razu przyszedł z pomocą opisując bardzo dokładnie swój pomysł. Woda. To ona będzie stanowić chyba najważniejszy element mniejszego malowidła. To będzie taki kontrast - tu woda, tam ogień. Ale osoby wchodzące do klatki w pierwszej kolejności zobaczą nieskończoną przepaść - tłumaczył. Z czeluści wyłaniać się będzie kilka geometrycznych pali, po których można będzie pokonać tę wielką dziurę w podłodze. Przepaść będzie miała różne występy i półki. I to do niej kaskadami zlewać się będzie woda oraz wpadać będą fragmenty skał. Dodatkowo zsypywał się będzie do środka piasek ułożony w pryzmy leżące nad krawędzią przepaści. Tak to wymyśliłem. UnderGlass to połączenie realizmu z bajką, tu mamy czystą bajkę - zakończył Ryho. I jak, potraficie sobie to wyobrazić? 

 Widać już pierwsze elementy małej kompozycji. To sterczące z przepaści geometryczne pale, po których można będzie bezpiecznie dojść do punkty centralnego. Chwila nieuwagi, a wpadnie się w czeluść...

Czy dzieło mniejsze zostanie jakoś połączone z dziełem większym? Piasek i pryzmy. Zobacz - na pierwszym planie UnderGlass są już pryzmy. Będą one miały drugą stronę widoczną właśnie w momencie wejścia do pomieszczenia. I to one będą się obsypywać - odpowiada Ryho. 

 Widoczny na zdjęciu fragment UnderGlass łączył będzie dwa malowidła o różnych punktach centralnych

To jednak nie wszystko. Ryszard zdradza, że na pewno wkomponuje w mały obraz dość duże szkło. Być może taflę szkła, a być może coś innego. Jeszcze nie zdecydował. Podobnie jak w przypadku dużej kompozycji jego praca zawierać będzie element improwizacji, dzięki któremu wprowadzi do malowidła coś czego pierwotnie nie planował. 

 Czy Ryho ma już wszystko zaplanowane? Pewnie większość tak, ale bez wątpienia ostatecznie w kompozycji pojawią się pewne elementy ponadprogramowe

Oprócz tego, że nowy obraz ma ściśle określoną funkcję Ryszard przyznaje jednak, że chce, aby nie był po prostu drogowskazem. Wszystkie osoby wchodzące do klatki zobaczą coś, co w jakiś sposób sprawi, że będą czuły pewien respekt. I refleksję - zapowiada. 

Małe malowidło będzie mieć powierzchnię ok. 7 m.kw. W porównaniu do UnderGlass to niewiele, ale w porównaniu do powiedzmy standardowych rozmiarów płótna to wciąż ogromne dzieło. Ryho mówi o nim "intro do UnderGlass" (póki co obraz nie ma nazwy), ale po opisie, który Wam przytoczyłem wydaje mi się, że to zbyt proste określenie, prawda? Przecież Ryszard tworzy kolejne dzieło sztuki! A my, którym istniejąca kompozycja w jakimś sensie opatrzyła się już, znowu czujemy ten niesamowity dreszcze emocji. Taki, który czuliśmy otwierając maile zawierające projekty malowidła przesyłane nam przez Ryha w listopadzie. To taki deser, jakże pyszny deser, który Ryszard nam zafundował. Lubimy myśleć, że to dlatego, że tak nas polubił;-)

Do następnego!

DI

ps. ciekawe jak braciszek UnderGlass będzie się  nazywał? 

    

wtorek, 26 lutego 2013

UnderGlassowy serwis informacyjny

Ostatnio polubiliśmy wiadomości, rozumiane oczywiście jako sposób podawania informacji:) Krótko, na różne tematy, czasami do bólu newsowo, a czasami nieco dłużej i z miejscem na polemikę. Więc dzisiaj najnowsze wieści z UnderGlass postanowiliśmy podać w takiej właśnie formie. Może być? 

Pierwsze w skrócie: 

Na pewno zobaczymy nowe elementy w kompozycji UnderGlass. Opowiemy także o przygotowaniach Ryha do nocnej sesji. Sprawdzimy także co słychać w ekipie Tving Stage Design podnoszącej trójwymiar do kwadratu, a na koniec przyglądniemy się jak wyglądają przygotowania do premiery.

Nowe elementy w kompozycji UnderGlass

Wczoraj  Ryszard wprowadził do UnderGlass dwa bardzo ciekawe elementy. Pierwszym z nich są kostki z wyeksponowanymi na nich formami szklanymi. Znajdują się one w przestrzeni za witrażem, która zaplanowana została jako coś w rodzaju "sali wystawowej", inspirowanej piwnicami przedprożnymi stanowiącymi część naszego Centrum. Ryho nie chciał zdradzić czy wzorował się na czymś, co zobaczył u nas czy bardziej jest to jego wizja szkła artystycznego, podobnie jak instalacja zwisająca z sufitu tego samego pomieszczenia. 

Przed wejściem do części ekspozycyjnej zawiesił natomiast dwie tafle szkła. Wierz mi, nie każdy potrafi namalować szkło, a dokładnie szybę - zdradził Ryho. To niby takie proste, zwykła szyba, ale ona ma refleksy, jest przezroczysta, a obraz za nią nie jest już taki sam jak obok. Wbrew pozorom to cholernie trudne. Trudne? W słowniku Ryszarda coś trudnego oznacza wyzwanie, które chętnie podejmuje i które realizuje. Nie inaczej było i tym razem. Ryho przyznaje jednak, że pojawienie się dwóch wiszących tafli szyby nie było czystą manifestacją jego zdolności, ale miało przede wszystkim wypełnić nieco przestrzeń, w której czegoś brakowało. 

 Zwisające tafle szyb oraz formy szklane

Mnie osobiście pomysł podoba się także dlatego, że przypomina mi fragment scenografii do jednej z najciekawszych tras koncertowych w historii muzyki - Devotional Tour, w którą dokładnie dwie dekady temu wyruszyli Depeche Mode. Tam także zawisły podobne tafle, tyle, że wykonane z nieco innego materiału. O takie:



Małe "UnderGlass" powstanie nocą

Na dzisiejszy wieczór i noc Ryszard zaplanował długą sesję malarską. Zapowiedział przy tym, że skręci kamerę tak, aby pokazała bardzo ciekawe rzeczy, które wydarzą się na pierwszym planie. Właściwie nie do końca na pierwszym - bardziej bocznym, gdyż Ryho dzisiaj zabiera się za tworzenie "drogowskazu" do punktu centralnego. Pamiętacie jak w zeszłym tygodniu wspominaliśmy o małym, "przytulonym" do UnderGlass malowidle? To właśnie ono dzisiaj wieczorem zacznie się pojawiać. Najciekawsze w nim jest to, że będzie ono mogło funkcjonować niezależnie od kompozycji głównej. Owszem, Ryho postawił przed nim ściśle określone zadanie, ale będzie to po prostu małe dzieło sztuki, wykonane dokładnie tak samo jak UnderGlass (anamorfoza) i z osobnym punktem centralnym. Jak będzie wyglądać? Okaże się w nocy. 

 Chaos... ale z tego chaosu wyłoni się małe "UnderGlass". Być może już dziś w nocy

Sztuka perfekcyjnej deformacji

Przygotowująca animację 3D ekipa Tving Stage Design pracuje pełną parą. Temat anamorfozy, w której wykonany zostanie video-art, niesamowicie ich wciągnął. Chłopaki przyznają też, że tworzenie mappingu w takiej właśnie technice to ogromne wyzwanie. Nic dziwnego, dotąd zazwyczaj mieli przed sobą mniej lub bardziej płaski pionowy "ekran" w postaci elewacji lub innego przedmiotu, którego głębokość maksymalnie osiągała kilkadziesiąt centymetrów. Tu mamy do czynienia z ekranem leżącym, mającym kilkanaście metrów długości, a do tego istniejący już na nim obraz z technicznego punktu widzenia jest po prostu zdeformowany. Aby wszystko zagrało animacja także musi być zdeformowana. Perfekcyjne zdeformowana, podobnie jak perfekcyjne deformuje swoją kompozycję Ryho. Praca nad deformowaniem wre.

Premiera coraz bliżej

Pewnie od jakiegoś czasu zadajcie sobie to kluczowe pytanie - "kiedy"? 

W przyszłym tygodniu samo malowidło najprawdopodobniej będzie już gotowe, zabezpieczone i będzie można na nie wejść. W związku z tym przygotowujemy także pewną niespodziankę, o której już wkrótce się dowiecie. Możemy zdradzić, że wszystko rozegra się w ramach naszego facebooka:) 

Premierę, czyli oficjalne oddanie do użytku "UnderGlass", zaplanowaliśmy natomiast na drugą połowę marca. Chcemy ją bowiem połączyć z pierwszym pokazem 3d mappingu, a przygotowanie tego musi jeszcze trochę potrwać. Myślę, że przed świętami można będzie już zobaczyć całość, czyli malowidło 3d + 3d mapping. O szczegółach na pewno będziemy informować, to kwestia tak naprawdę kilku dni. Może nawet jednego. Czekamy bowiem na wieści z Watykanu;-)

Pogody nie będzie, gdyż malowidło jest pod dachem, zaś relacja sportowa (gimnastyka "artystyczna") dostępna jest na kanale UnderGlass od dłuższego czasu. Polecamy zwłaszcza transmisję wieczorną, na przemian z bratobójczą walka Dumy Katalonii z Królewskimi. 

Miała być jeszcze kronika kryminalna, ale historia szarży służb mundurowych na pewną kartkę napisaną przez Ryha zasługuje na osobną uwagę:)

Na koniec odrobina muzyki:



Nie mogło być inaczej;-)

Do następnego!

DI

poniedziałek, 25 lutego 2013

Oscar za efekty specjalne


Rozdanie Oscarów za nami (Christoph Waltz nagrodzony, as to you poor devils, my się cieszymy).  Wracając do tematu. Oscary, wydarzenie niezwykłe, zwłaszcza medialnie. Wszyscy zastanawiają się kto dostanie statuetkę, kto wybuchnie płaczem (ze szczęścia lub żalu), kto podziękuje żonie/mężowi, przyjaciołom, prywatnym terapeutom i psu/kotu…
Po tej dla jednych emocjonującej, dla innych przespanej nocy Oscarowej pozwólcie, że pozostanę przy tematyce filmowej. Właściwie filmowo-książkowej, nie zapominając oczywiście o malarstwie.
Wiele filmów powstaje na podstawie książek (w Polsce jeszcze więcej na podstawie lektur szkolnych).
Właśnie, lektura – słowo nieco nielubiane. Niestety książka, o której jest mowa właśnie jest taką obowiązkową pozycją. Uwaga, zaraz padnie tytuł tej lektury, który zapewne jeszcze bardziej zniechęci, a mianowicie: Anamorfozy albo Thaumaturgus opticus.
Strasznie. Prawda? 
Spokojnie. Książka ma dużo obrazków. Co ważne jest do niej ekranizacja, w dodatku animowana. Ale po kolei. 

Schematy anamorfotyczne ojca de Breuila z portretem Ludwika XIII, 1649. 


Anamorfoza Ryszarda Paprockiego z portretem hutnika, 2013. (fot. D.Krzanowski)

Jest taka stara maksyma, że ekranizacja (podobno duże znaczenie ma tutaj rodzaj żeński) jest albo piękna albo wierna. Ile jest w tym prawdy? Trudno powiedzieć. Ekranizacje były, są i będą.
Ja wędrując po otchłaniach internetu najpierw wpadłam na film Anamorfozy, dopiero znacznie później przeczytałam książkę. Doszłam do wniosku, że obie wersje się dopełniają. W zaskakujący też sposób pasują do „UnderGlassu”.

Oczywistą oczywistością jest podjęty wszędzie problem anamorfozy. Wiemy – tu się wygina, tam się rozciąga, z góry wygląda głupio i dziwnie, tylko z jednego punktu wszystko jest OK w 3D.
Nie zawsze na tym anamorfoza musi się kończyć. Anamorfoza to dopiero początek. Obraz widziany „z góry” nie zawsze musi wyglądać głupio i dziwnie (chociaż może):

Vexierbild, Erhard Schon, 1525. 

Powyżej znajduje się "OBRAZ Z SEKRETEM" (Vexierbild) Erharda Schona, norymberskiego grafika i ucznia Albrechta Durera. Jest to pejzaż, widzimy wijącą się pośród wzgórz drogę, zabudowania, ludzi i zwierzęta (wskazówka: w prawym dolnym rogu widać jeźdzca na koniu i wędrowca z wielbłądem).
To jednak nie wszystko co znajduje się na tej grafice. Przyglądając się dłużej, naszym oczom zaczynają ujawniać się ukryte zarysy i kontury. Są one widzialne a zarazem niewidzialne. 
Wystarczy spojrzeć na obraz z boku, przyłożyć głowę do samej krawędzi, aby dostrzec to:

Kompozycja anamorfotyczna Karola V, Ferdynanda I, papieża Klemensa VII i Franciszka I

W zwykłym obrazie rodzajowym zostały ukryte twarze ważnych dla epoki postaci. Zakodowane portrety były dostrzegalne tylko dla nielicznych i wtajemniczonych. Przy oglądaniu niektórych grafik z anamofrozą można nagle krzyknąć "Król jest nagi" i królowa czasem też...

Powyższe ilustracje są przykładem jednej z pierwszych anamorfoz w historii sztuki. A co z tą jedną z ostatnich - jeszcze powstających?

UnderGlass, Ryszard Paprocki, 2013, (fot. D.Krzanowski).
Obraz z sekretem?!

Co przedstawia "UnderGlass" z góry? Kiedyś zobaczyłam tam Empire State Building, później ktoś dostrzegł sceny jak z filmu gore, ale to chyba tylko tak zwane "wiewiórki", podobnie jak George Clooney z "ukrainką". 
A Wam zdarzyło się coś zauważyć wjeżdzając ruchomymi schodami? Jakieś dziwne zatajone treści? Jeśli tak to piszcie w komentarzach. Jeśli nie...to mogę zdradzić, że już niedługo takie zaczną się pojawiać. "UnderGlass" jest w stanie ukryć wiele zakodowanych wiadomości. Prawdziwym wyzwaniem może okazać się ich odnalezienie i odczytanie.


W przeciwieństwie do grafiki Schona, do UnderGlassu nie trzeba przykładać głowy pod odpowiednim kątem. Wystarczy stanąć w tym jednym właściwym miejscu, et voila....
(fot. D.Krzanowski)

Były Oscary, dlatego obiecałam też film. Został on zainspirowany książką Anamorfozy. Scenariusz i animację stworzyli bracia Stephen i Timothy Quay. Pokazali oni, że anamorfoza to połączenie naukowej wiedzy z artyzmem i wyczuciem estetycznym, a przy tym wspaniała zabawa dla twórcy i odbiorcy. 
I co tu dużo mówić sam film też dobrze się ogląda. Może akcja nie wciska w fotel, ale wynagradzają to "efekty specjalne": 





Pozdrawiam


KS





piątek, 22 lutego 2013

Sztuka na wielu poziomach

Spójrzcie na zdjęcie, tylko bardzo dokładnie:

i spróbujcie odpowiedzieć na pytanie na ilu poziomach rozgrywa się akcja "UnderGlass"?

Niestety, nie możemy zbyt długo czekać na odpowiedzi, bo ta poprawna za moment padnie, dlatego zabawa ta nie będzie mieć charakteru konkursu. A szkoda, bo mógłby być bardzo ciekawy:)

Otóż, nasi drodzy Czytelnicy, Ryszard rozłożył kompozycję malowidła na 17 poziomach! Tak, na S-I-E-D-E-M-N-A-S-T-U! I za moment wszystkie te poziomy Wam pokażemy - od najwyższego (nr 1) do tego, który znajduje się najniżej (nr 17). 

 Tak wygląda poziom nr 1 (niestety, w Waszym, naszym, a przede wszystkim malowidła interesie zdecydowanie odradzamy korzystanie z niego, ze względu na ograniczoną wytrzymałość kal... przepraszam - słupków... Ok, powiedzmy prościej - stanie na nich jest niebezpieczne, można spaść, stłuc kolano, itd.)

Nieco niżej znajduje się poziom nr 2 z formą szklaną (tzw. ukrainką) oraz trzema sterczącymi palami zlokalizowanymi w lewej tylnej części malowidła (na tym poziomie można już bezpiecznie stawać, wręcz trzeba, podobnie jak na każdym kolejnym poziomie)

 Poziom nr 3 to poziom, na którym znajduje się większość drewnianych pomostów i betonowych półek

 
Poziom nr 4 położony jest dosłownie o krok niżej




Prawa stopa Ryha na poziomie nr 5, lewa na poziomie nr 6

"George Clooney" znajduje się na poziomie nr 7

Ich, tzn. tych troje to poziom nr 8

Główne gwiazdy "UnderGlass" uwijają się na poziomie nr 9

Środkowa część podestu hutniczego, ta przed regałem ze szkłem, umieszczona została na pierwszym poziomie o numerze dwucyfrowym (nr 10)

Kilkumetrowa postać hutnika (patrząc oczywiście w rzucie poziomym) to poziom nr 11

    Przestrzeń za witrażem póki co wydaje się być przedłużeniem poziomu nr 11, jednak za dzień, może dwa, Ryho wydobędzie z niej poziomy nr 12 i nr 13

Pierwszy strumień lawy płynie na poziomie nr 14

Drugi na poziomie nr 15

Jeszcze niżej, na poziomie nr 16, znajduje się widoczne dno szczeliny skalnej


Poziom  nr 17 to znajdująca się za nim ciemna czeluść. 

Do tego należy dodać jeszcze tzw. półpoziomy, czyli:

 np. stopnie schodów. Tych jest kolejnych kilkanaście.

Robi wrażenie, prawda? Która to już taka ciekawostka dotycząca "UnderGlass"? I pomyśleć, że tak naprawdę to po prostu kilkadziesiąt metrów kwadratowych szarych płyt granitowych, które ten Pan (pamiętacie, na którym poziomie siedzi?):


zamienił w przestrzeń o tylu wymiarach... Cóż, pewna osoba (którą i Ryho i my pozdrawiamy:) nazwała ostatnio Ryszarda "Geniuszem Copperfieldem"... Coś w tym chyba jest;)

Miłego weekendu!

DI