Witamy na blogu projektu "The UnderGlass" realizowanego przez Centrum Dziedzictwa Szkła w Krośnie i artystę "Ryha" Paprockiego. W jego ramach, w ciągu ok. dwóch miesięcy (grudzień 2012 - luty 2013), w Centrum powstanie 3d graffiti inspirowane tematem hutnictwa szkła. Postępy w realizacji projektu śledzić można na żywo w Krośnie oraz w Internecie poprzez stronę www.3d.miastoszkla.pl. Najnowsze informacje, zdjęcia oraz filmy obrazujące powstawanie graffiti znajdziecie natomiast tutaj.
Kaloryfery zniknęły. Prawie, ponieważ są jeszcze drobne szczegóły, które Ryho musi domalować, aby znikły całkowicie. Na jednym z nich Ryszard namalował nawet fragment tła w postaci szklanej barierki ciągu schodów ruchomych! Schody mają jechać czy stać w miejscu? - zapytał nawet Ryho. Brzmiał bardzo poważnie, jednak zaraz potem roześmiał się zarażając mnie śmiechem w niespełna sekundę.
Mimikrę na 3D robiłem dotąd tylko raz - w Niedzicy. Ale spokojnie będzie dobrze - zapewniał Ryho. Choć jeszcze nie skończył ostatecznie ukrywania kaloryferów, jednak już widać, że nie rzucał słów na wiatr
Dzisiaj Ryszard pracuje nad podłogą w podłodze. W przestrzeni, która została utworzona za witrażem tworzy posadzkę. Jak to zwykle bywa w jego przypadku kilkoma ruchami (tym razem czarnego flamastra) ułożył kilkanaście metrów kwadratowych (oczywiście patrząc przez pryzmat proporcji) płytek. Trwało to dosłownie chwilkę. Tych "chwilek" było już tak dużo w historii UnderGlass, że ciężko wszystkie zapamiętać. Staramy się, aby trafiały od razu na blog, ale wierzcie, wszystkiego po prostu nie sposób opisać.
Rekordowo szybkie układanie płytek w wykonaniu Ryszarda "Ryha" Paprockiego
Co słychać u Ryha poza mimikrą i rekordowo szybkim układaniem płytek? Wczoraj mieliśmy sesję filmową, w której Ryszard podsumował to, co zmieniło się w kompozycji w ciągu ostatnich ponad 2 tygodni. Efekt tej pracy będziecie mogli obejrzeć już niebawem. Poza tym Ryho pracuje już nad koncepcją miniatury malowidła, które choć "przytulone" do UnderGlass funkcjonować będzie niezależnie. Mogę tylko zdradzić, że to taki 3d drogowskaz do punktu centralnego:)
Pomysł już jest. Małe 3D niedługo "przytuli" się do znacznie większej kompozycji UnderGlass
Natomiast przy dosłownym potraktowaniu powyższego pytania odpowiedź jest nieco inna - słychać muzykę z Gladiatora. Zagrzewa mnie do pracy, ale przypomina też, że niedługo będę się czuł jak taki gladiator, a osoby oglądające malowidło będą moim cesarzem. Albo podniosą kciuk do góry i "zalajkują", albo skierują go w dół - opisuje Ryho. Widać po nim, że im bliżej finału tym większy odczuwa niepokój. Musicie jednak odróżnić niepokój od strachu. Ryszard wie, że daje z siebie wszystko i tworzy coś naprawdę niesamowitego. Wam, którzy śledzicie jego pracę nie trzeba tego tłumaczyć. Ale każdy artysta podobno odczuwa ten swoisty rodzaj niepokoju i w pewnym momencie czuje się jak gladiator. Myślę, że Wasz kciuk w górę z pewnością dodałby mu otuchy...
Zacznijmy od małego zadania - znajdźcie na zdjęciu kaloryfer, jeden z tych, które tak bardzo denerwowały Ryszarda i które usłyszały od niego mnóstwo inwektyw (nie wspominając o autorze pomysłu takiego sposobu ich instalacji, który usłyszał jeszcze więcej ciepłych słów)...
Gdzie jest kaloryfer?
I jak? Trudno go znaleźć, prawda? A będzie jeszcze trudniej.
Ryho od dłuższego czasu zapowiadał, że "głupie" kaloryfery znikną. Ich ukrywanie zostawił sobie na sam koniec, na deser. Zapytany dzisiaj czy właśnie go konsumuje odpowiedział jednak, że nie do końca. Deser to coś, co zjadasz z przyjemnością, na co czekasz. Ja zdecydowanie nie marzyłem o ukrywaniu grzejników, więc to taki deser z przymusu. O powiedzmy, że nie lubisz galaretki, a ją dostajesz i każą ci ją zjeść - śmieje się Ryszard.
Ryszard konsumujący "deser z przymusu". Wzorem starożytnych Greków konsumpcji dokonuje wpozycji sympozjonalnej
Lubi czy nie, ukryć kaloryfery musiał, bo faktycznie do kompozycji UnderGlass zupełnie nie pasowały. Może gdyby malowidło przedstawiało elektrociepłownię, to jeszcze można by jakoś fajnie to wkomponować, ale w naszej sytuacji były one bardzo niewskazane. Dlatego "kaloryfery odejść, tzn, zniknąć musiały!". Znikł na razie jeden z nich. Drugi ma zacząć znikać lada moment. Pamiętacie jeszcze jaka technika miała posłużyć Ryhowi do ich wtopienia w tło? Mi... Mi... Mimikra! A dokładnie artystyczna jej odmiana. Ja znowu miałem to szczęście oglądać na żywo ten "cud". Tak - cud, bo jak inaczej opisać sytuację gdy w ciągu kilkunastu minut ważący kilkadziesiąt kilogramów metalowy kloc wtapia się tło jak kameleon?
Od razu jedna uwaga - kaloryfer znika, ale w momencie gdy patrzymy na niego z punktu centralnego. Z każdego innego miejsca wygląda po prostu jak kaloryfer, tylko taki nieco bardziej "malowniczy";) powiedzmy - street-artowy.
Tak w rzeczywistości wygląda kaloryfer. Mimikra działa tylko z jednego punku.
A co poza niechcianym kaloryferowym deserem?
W weekend kompozycja wzbogaciła się o kilka drobnych szczegółów. Jakich? Ot choćby dumnie prezentujący się napis "KROSNO" we frontowej części UnderGlass, wytłoczony w drewnie czy stojaki na piszczele...
Napis "KROSNO" prezentuje się bardzo okazale. Ryho "wydłubał" go w drewnie
...i... No właśnie, dzisiaj rano informowaliśmy poprzez naszą stroną Facebook'ową o zaginięciu piszczeli hutniczej... Coś nam się wydaje, że wiemy gdzie trafiła wraz z drugą, której zniknięcia jeszcze nie zauważyliśmy;)
Pytaliście dzisiaj na Facebooku czy ktoś widział piszczel hutniczą. Muszę coś wyznać - to ja stoję za jej zniknięciem. A tak w ogóle nie tylko jednej. Miałem w tej brawurowej akcji kilkunastu małych pomocników - śmieje się Ryszard
Żarty żartami, ale dwie piszczele pojawiły się w kompozycji UnderGlass. Idziemy sprawdzić czy rzewczywiście zniknęła też druga...
Z nowości tyle. Obecnie Ryho "dłubie" przy szczegółach, których z dnia na dzień, a nawet z godziny na godzinę zostaje do wykończenia coraz mniej. Widać, że Ryszard jest już zmęczony. Nic dziwnego, przebywa już dokładnie 2 miesiące poza domem, siedząc niemal cały czas w pomieszczeniu, które stało się jego światem. To już jednak końcówka, na którą wszyscy czekamy, choć czasami ciężko sobie wyobrazić rzeczywistość po UnderGlass... Zwłaszcza, że w ciągu ostatnich tygodni byliśmy naocznymi świadkami naprawdę wielu "cudów", takich jak pękanie posadzki czy znikanie kaloryfera, przez co Ryho już dawno przestał być dla nas tylko artystą...
Charakter mojej obecnej pracy można zdefiniować jednym słowem - "minimax" - powiedział Ryho tuż po naszym przywitaniu.
Gdy wszedłem do pomieszczenia schodów klęczał skulony z głową w odległości ok. 20 cm od podłogi, koncentrując swoją uwagę na bardzo niewielkim fragmencie "UnderGlass". Początkowo ani mnie nie zauważył, ani nie usłyszał, tym bardziej, że klatkę wypełniał tępy i monotonny dźwięk silnika poruszającego schodami oraz muzyki puszczanej przez Ryszarda z laptopa. Od wczoraj jest to soundtrack do "Gladiatora", którego niemal monumentalne dźwięki wyraźnie zagrzewają Ryha do jeszcze intensywniejszej niż zazwyczaj pracy. Moje "cześć" wypowiedziane w momencie gdy znalazłem się dosłownie o krok od niego bardzo go wystraszyło. Rany! - wykrzyknął. Przeprosiłem, gdyż ostatnia rzecz jakiej chciałem to wystraszyć malarza tak skoncentrowanego na tworzeniu dzieła jak Ryszard w tamtym właśnie momencie. To trochę tak jakby wystraszyć skrybę kończącego kaligrafowanie ostatniego wyrazu na pięknie zapisanej stronie. Lub biathlonistę mierzącego do tarczy... Spokojnie nic się nie stało - powiedział. To przez minimax.
Ryho od kilku dni skupia się na pracy nad pierwszym planem dzieła. Jest przy tym wyjątkowo skoncentrowany
Dobrze, to o co chodzi w tym UnderGlassowym minimaxie? Pewnego dnia podczas pracy nad "Solnym Światem" zadzwoniła do mnie żona. Zapytała ile już namalowałem - wspomina Ryszard. Od razu zapytałem ją czy chce wiedzieć jaką część powierzchni płyty rynku pokryłem farbami, czy jaką powierzchnię widzianą na przyszłych zdjęciach już skończyłem. Nie bardzo wiedziała o co mi chodzi więc odpowiedziała, że chyba jest to to samo. Nie jest, bo na malowidle o długości 35 metrów pierwsze 3-4 m stanowią 1/3 zdjęcia, kolejnych kilka to następna 1/3, a ponad 20 to pozostała część. Tak działa anamorfoza - opisuje.
Następnie Ryho zademonstrował mi rozkład powierzchni zdjęcia naszego malowidła w odniesieniu do powierzchni rzeczywistej, analogicznie dzieląc UnderGlass na 3 części. W naszym przypadku wygląda to tak:
Pierwsze ok 33% powierzchni zdjęcia to pas o szerokości 1,5 m
Kolejna 1/3 to ok 2,5-3 m posadzki
Pozostała część to w rzeczywistości ok 10 m
Gdy pracuję w obrębie pierwszych kilku metrów wówczas za pomocą bardzo niedużych ruchów pędzla uzyskuję bardzo duży efekt. To jest właśnie minimax - tłumaczy. Rzeczywiście, mimo używania tzw. zerówki (bardzo cienkiego pędzla zostawiającego ślad o średnicy włosa) kompozycja malowidła zmienia się dynamicznie zyskując mnóstwo szczegółów od razu wyłapywanych przez oko. Ryho przyznaje, że praca nad tą częścią graffiti jest idealna w momencie nazwijmy to depresji. Satysfakcjonujący rezultat uzyskiwany jest bowiem w szybkim tempie. Aby uzyskać taki sam rezultat w miejscu oddalonym o kilka, kilkanaście metrów od punktu centralnego musiał pracować znacznie dłużej i na nieporównywalnie większej powierzchni. I tu znowu eksperyment:
Znajdujące się tuż na początku malowidła czoło śruby mocującej żelazną konstrukcje do drewnianej belki, mające średnicę ok 2,5 cm miałoby ok 12 metrów dalwj średnicę co najmniej 10 razy większą, taką jak pokazany na zdjęciu wyżej fragment skały. W przypadku malowidła w Wieliczce to niewielkie oczko miałoby na końcu kompozycji, czyli 30 kilka metrów dalej wymiary 1x0,5m.
Tak jest z każdym fragmentem kompozycji. Ryho poprowadził nawet dwa sznurki zamocowane do stopy perspektografu, które idealnie zobrazowały jak zmieniają się proporcje w anamorfozie.
Zwężający się w kierunku perspektografu pas utworzony z dwóch sznurków demonstruje jak zmieniają się proporcje przy zastosowaniu anamorfozy. Telefon znalazł się na zdjęciu nie przypadkowo...
...dwa metry bliżej jego szerokość odpowiada szerokości pasa...
...a jakieś 5 metrów dalej wydaje się być bardzo mały w porównaniu do wielkości głowy, która z kolei na zdjęciu robionym z punktu centralnego ma idealne proporcje
Z minimaxem związany jest jeszcze jeden element - stopień wykończenia malowidła w poszczególnych jego partiach. I znowu mała demonstracja:
jakoś wykończenia w początkowej części malowidła
i w tej partii UnderGlass, która znajduje się na końcu. Widzicie różnicę?
W części znajdującej się w strefie wejścia do pomieszczenia jakość jest perfekcyjna. Wszystkie szczegóły widoczne są wręcz idealnie. Jak wspominałem, Ryho używa do najbardziej precyzyjnych prac tzw. zerówki. Im dalej tym jakość ulega zmianie. Pod koniec widać zdające się mieć przypadkowy charakter "maźnięcia", które po "wyrwaniu" ich z kontekstu są czystą abstrakcją. Ale spokojnie, na zdjęciu jakość będzie wszędzie taka sama. Niesamowite prawda?
A czy wiesz czym jest "minimax"? - zapytałem na koniec Ryha. No ba!!! - odpowiedział. Minimum słów - maksimum muzyki. Niemal jednym głosem wypowiedzieliśmy także nazwisko Piotra Kaczkowskiego, legendy radiowej Trójki, przez wiele lat prowadzącego wspomniany Minimax. Daj na blog jakąś muzykę z Minimaxa - powiedział Ryho. Więc daję. Kawałek zespołu, który chyba tylko w tym radiu i w tym programie słyszałem. Specjalnie dla Ryha. Ciekawe czy mu się spodoba?
Do poniedziałku!
DI
W ramach tradycyjnego "post scriptum" ciąg dalszy historii o twarzach podobnych zupełnie do nikogo. Okazało się, że jedna z nich była podobna do osoby w Krośnie bardzo znanej, więc Ryho ją zmienił. Wygląda teraz tak:
Gdy ją zobaczyliśmy od razu powiedzieliśmy Ryszardowi, że jakoś tak w dalszym ciągu wydaje nam się znajoma... No nie! Znowu robicie mi "wiewiórkę" (nieznających historii wiewiórki odsyłamy do wpisu pt. "Presja dzieła - depresja artysty" z 24 stycznia 2013 r. - przyp. DI)! - zaśmiał się Ryho. No to chyba jednak nie potrafię namalować uniwersalnej, niepodobnej do nikogo twarzy - podsumował. Powiedzcie jednak sami - czy nie mieliśmy choć odrobiny racji?
Po wczorajszym, utrzymanym w nieco bardziej humorystycznym tonie wpisie dzisiaj będzie zdecydowanie poważniej. I bardzo osobiście. Czemu? Planowaliśmy powrócić do regularnego rytmu bloga, jednak dzisiejszy wpis został sprowokowany przez materiał, który ukazał się we wczorajszym głównym wydaniu "Wiadomości", a który po pierwsze był dla nas kompletnym zaskoczeniem, a po drugie zwyczajnie ściął nas z nóg. Rzecz dotyczyła INNOWACYJNOŚCI.
W materiale przygotowanym przez dziennikarza ekonomicznego Pawła Gadomskiego przedstawiono temat innowacyjności, a dokładnie unijnego programu pt. Innowacyjna Gospodarka. Nie będę zanudzał Was szczegółami dotyczącymi zarówno materiału (kto widział ten wie), jak i powiedzmy regulaminu tegoż programu. W skrócie powiem jedynie, że Pan dziennikarz potraktował nasze Centrum jako przykład fanaberii zrealizowanej z Innowacyjnej Gospodarki, starając się pokazać, że polska nauka cierpi z braku funduszy na badania, a tu buduje się "jakieś muzea". I my oraz Bogu ducha winne konie z łódzkiego szlaku turystyki konnej (swoją drogą najdłuższego w Europie!) zostaliśmy kozłami ofiarnymi tej informacji. Pech... Bo projektów z zakresu turystyki było łącznie 21, w tym Wieliczka, Kraków, Wrocław, Poznań, Toruń oraz sztandarowy projekt warszawski (znacznie droższy niż nasz) - węzeł wodno-rowerowy "Pedałuj i płyń"... Serio, tak się nazywa... Tego akurat jakoś Pan Paweł nie wyszukał...
Jak myślicie, czy ta podłoga jest innowacyjna?
Ok, ma pan Panie Pawle prawo do swojego zdania, tylko, że abstrahując od faktu, że turystyka i kultura, w obszarze których działamy, to część gospodarki (o czym dziennikarz ekonomiczny powinien wiedzieć) i program przewidywał działanie (tylko jedno działanie z kilkudziesięciu w programie) na inwestycje takie jak nasza, nic Pan nie wie o naszej działalności. Nie zadał Pan sobie choćby odrobiny trudu, aby sprawdzić kim jesteśmy, skąd się wzięliśmy i co robimy, a mimo to poczuł Pan prawo do zadania przewrotnego pytania co wspólnego ma szkło z innowacyjnością? Pewnie Pana zaskoczymy, ale ma i przekonałby się Pan o tym wyjeżdżając jakieś 350 km na południe od Warszawy, lub po prostu dzwoniąc do nas czy chociażby wchodząc na stronę www.3d.miastoszkla.pl! Ale nie, wolał Pan uznać, że innowacja to raczej loty w kosmos niż "jakieś muzeum":(((
Więc co ma wspólnego szkło z innowacją? Nie będę się rozpisywał na temat Centrum i jego programu zwiedzania, na temat wielu naszych projektów, których nie powstydziłaby się Warszawa, Kraków czy Wrocław ani na temat wielu innych spraw. Skupię się tylko na jednym aspekcie naszej działalności - na UnderGlass, bo w końcu jesteśmy na blogu projektu o tejże nazwie. Malowidło też jest innowacyjne, czyli "bardziej nowoczesne", bo o ile Ryho namalował już dwa tego typu dzieła w technice, która sama w sobie stanowi światową nowość, o tyle nikt wcześniej nie potraktował procesu twórczego tak jak my. Nikt go wcześniej nie pokazywał od kuchni starając się dokumentować i pokazywać wszystkie jego tajemnice. Czyżby innowacja w polskiej sztuce i kulturze?
Mało tego - 3D do kwadratu, czyli połączenie umiejętności Ryha oraz chłopaków z Tving Stage Design. Nikt wcześniej nie wykonał animacji 3D na malowidle 3D, nikt! Czyżby znowu krok w przód w polskiej sztuce? Zdaje się, że tak, a więc innowacja do kwadratu!
Tylko w tym jednym projekcie są dwa innowacyjne elementy, których Pan redaktor Gadomski nie mógł się u nas doszukać uważając, że eksploracja Marsa to absolutny priorytet. I ok, Mars jest ważny, zwłaszcza, że im dłużej przebywamy z Ryhem, tym bardziej dochodzimy do wniosku, że on właśnie z niego do nas przybył... Może łazik znajdzie tam więcej takich okazów?
Ryho - artysta chyba z Marsa...
Przepraszam, musiałem. Od jutra będzie już jak zawsze!
DI
ps. są też pozytywne wiadomości. Zaspanego Ryha można było dzisiaj posłuchać i zobaczyć jakoś po 6.00 w "programie śniadaniowym" TVP1. Normalnie celebryta;)
Tego dnia nie da się zwyczajnie streścić. Żadne słowa nie są w stanie opisać zdarzeń, które miały miejsce...
Co dzisiaj się działo? Po pierwsze wywaliło nam korki, po drugie pilot do rzutników nie chciał współpracować, a po trzecie....3D do kwadratu. Kolejne spotkanie artystów, ferment twórczy, nowe genialne pomysły i tworzenie projektu trójwymiarowej animacji na trójwymiarowym malowidle!
Zacząłem od Sorrow Pink Floydów, ponieważ chciałem abyście usłyszeli dokładnie te same dźwięki, które usłyszałem wchodząc wczoraj do pomieszczenia schodów. No dobrze, niemal te same - aby usłyszeć dokładną wersję musicie w wyobraźni dodać do nich mocno industrialne odgłosy silnika schodów ruchomych.
Kurcze - pomyślałem. Gdy UnderGlass będzie gotowe chyba nigdy więcej nie będzie mi dane wejść do tego pomieszczenia i usłyszeć coś takiego.
Ryszarda nie było na malowidle. Mimo to przez kilka minut wcale nie spieszyłem się, aby ruszyć w głębokie zakamarki naszego Centrum i spróbować go znaleźć. Stałem przez jakieś 5-6 minut słuchając Sorrow do końca.
Gdy wreszcie go znalazłem od razu zapytałem co z Bachem? Dostałem od takiego przemiłego chłopaka dyskografię Floydów. Śledzi blog, ogląda mnie na kamerze. Powiedział, że strasznie się ucieszył gdy przeczytał kiedyś o Echoes. Wiesz, że ktoś takich rzeczy jeszcze słucha, bo czasami wydaje mu się, że została takich ludzi garstka - opowiada Ryho. Więc przyszedł i dał mi nie tylko Floydów, ale i kilka innych zespołów grających progresywny rock. Bardzo miło z jego strony.
...
W weekend Ryszard pracował przede wszystkim nad położoną najbliżej strefy wejścia częścią malowidła. Pojawiły się m.in. dodatkowe konstrukcje drewniane. Widać, że Ryho z każdym dniem przyspiesza tempo prac. Bardzo chcę, aby jak najszybciej stopień wykończenia UnderGlass pozwolił na przystąpienie do działania ekipie od mappingu. Szczegóły, czyli np kontrasty, będę sukcesywnie wykańczał, ale całość kompozycji jest niezbędna do przygotowania animacji - wyjaśnia Ryszard. Wiadomo, że w stosunku do pierwotnych planów prace potrwają nieco dłużej, jednak jakość liczy się zdecydowanie najbardziej. Gdyby chodziło tylko o terminy, to pewnie moglibyście już od kilku dni chodzić po zamalowanej podłodze, ale artystyczny poziom tego zamalowania bez wątpienia pozostawiałby dość sporo do życzenia.
Kompozycja UnderGlass wzbogaciła się o dodatkowe mostki w przedniej części malowidła
Ryszard już kiedyś świetnie podsumował charakter swojej pracy mówiąc, że sztuka to nie sport. Nie chodziło tylko o rywalizację pomiędzy artystami, ale także o robienie czegoś na czas. Tak jest z każdą pracą twórczą, chociażby komponowaniem muzyki czy pisaniem książki. Takie prace szalenie ciężko jest zaplanować co do dnia czy dwóch. Kilka dni temu Ryho pokusił się jednak o taką próbę. Gdzieś w połowie malowidła odnalazłem kawałek kartonu, a na nim
odręcznie sporządzoną listę podzieloną na dwie kolumny. Wiedziałem, że
sporządził ją Ryszard, ale potrafiłem zidentyfikować tylko prawą jej stronę. Krojem pisma po lewej Ryho zawstydził nawet lekarzy! Sam przez chwilę intensywnie myślał nad tym co też tam napisał i dopiero gdy byłem o krok od zabrania listy do pierwszej lepszej apteki, udało mu się rozszyfrować samego siebie. Podliczyłem sobie czas jaki mi został na skończenie prac. Wówczas
wyszło mi 11 dni. Teraz jest ich trochę mniej - wyjaśnia.
Ryho zawstydził nawet lekarzy. Kilku punktów z listy nie był w stanie odczytać przez dłuższy czas
Wszystko trwa dłużej, gdyż oprócz tego, że czasami coś po prostu trzeba zmienić, aby całość była jeszcze lepsza, zdarzają się także dni takie jak ten dzisiejszy. Podgląd online mówił sam za siebie - kilku potężnie zbudowanych panów co chwila spoglądało na sufit, wychodziło na drabiny z dziwnymi sprzętami, a UnderGlass zostało ukryte pod warstwą folii budowlanej. Nie, nic się nie popsuło. Panowie wieszali projektory. Mapping musi być przecież z czegoś wyświetlony. Ryszard z kolei musi mieć wolną całość, więc czekał spokojnie aż prace montażowe się zakończą. Jak widzicie, pewnych rzeczy nie da się przyspieszyć.
...
Na drugiej płycie mam podobno coś fajnego. Arch... Archiwum, czy jakoś tak... - powiedział Ryho wskazując pędzlem w kierunku płyty CD leżącej tuż obok laptopa. Archive! - wykrzyknąłem. Są świetni! Serio. Kilka lat temu usłyszałem ich kawałek w Trójce. Miał 10 minut i to i tak była wersja skrócona, bo wersja podstawowa trwa 15 minut - tym razem to mnie słuchał Ryho. Chodziło mi o Again, a usłyszeć je mogłem tylko w Trójce, bo nikt inny nie pozwoliłby sobie na poświęcenie 10 minut jakże cennego czasu antenowego na jeden utwór. Muszę Ci to puścić - powiedziałem do Ryha. Na płycie oprócz Again było jeszcze F**K You, w którym wokalista wyrzuca z siebie niemal jednym tchem bardzo mocny tekst, który z powodzeniem adresować mogłaby do swojego oprawcy ofiara najgorszej zbrodni. Ten puść sobie koniecznie potem - powiedziałem do Ryha. Puszczę - odpowiedział. Tytuł już mi się podoba - roześmiał się. Wychodząc zostawiłem go z Again. Zobaczysz, będzie Ci się super malowało.
Was też zostawiam z Archive, abyście jeszcze raz mogli poczuć atmosferę i warunki w jakich wczoraj tworzył Ryszard, a które po jego wyjeździe już się chyba nie powtórzą...